Dzięki harmonijkowo otwieranym oknom, znika podział na wewnątrz i zewnątrz. Zauważyły to również jaskółki.
Umywalka. Małe dzieło sztuki użytkowej. Wykonana ręcznie z jednego kawałka egzotycznego drewna – zebrano, przez Pana Konrada Szkilnika. Perła. Nie możemy doczekać się montażu.
Stojąc przed drzwiami frontowymi, przekątna niezakłóconego widoku wewnątrz domu to ponad 10 m. Dzięki przeszkleniom, wydaje się, że przestrzeń wnętrza jest jeszcze większa. Wzrok nie natrafia na przeszkodę, aż po horyzont. Powierzchnia domu to 106 m2.

Sądziłem, że okna dachowe pełnią podwójną funkcję: to w salonie, nieotwierane, doświetla; to na piętrze, sterowane pilotem z wbudowanym czujnikiem deszczu jest dodatkowo kominem solarnym i wentyluje piętro.

Byłem w błędzie.

Przez okna dachowe można patrzeć na niebo, widać chmury. Słońce rzuca cień z góry („zegar słoneczny”). Światło z góry bardziej doświetla. Są tarasem do stania, chodzenia po nich. Z góry można patrzeć do środka. Nocą mogą być źródłem światła na tarasie. Można na nich usiąść. W deszczowe dni słychać i widać spadające krople. Przez śnieg, dociera rozproszone białe światło. Jesienią leżą spadające z drzew liście. 

Okazuje się, że można pisać bez końca… 

Długo się zastanawialiśmy czym wykończyć sufity na górze. Pierwotnie miały to być oczyszczone z cementu deski poszałunkowe, od Zenka. Zenek się jednak wycofał. Myśleliśmy również o zdjętych płytach veloxa, które są na suficie w salonie. Przypadkiem odkryliśmy deski, które od 30 lat leżały w pomieszczeniu gospodarczym u teścia. Miały być boazerią. Są teraz sufitem.
Jako ekran energetyczny w podłodze posłużyła, zawierająca warstwę aluminium, folia dachowa
Konstrukcja podłogi to tzw. „sucha zabudowa”. Do samego końca byłem przekonany, że „sucha zabudowa”, to jest klasyczna, betonowa wylewka. Otóż nie :) Piotr sprytnie wymyślił i zaprojektował system kratownic, których pola idealnie odpowiadają wymiarom płyt izolacyjnych, nie trzeba ich docinać. Kratownice wyfrezował z płyt wiórowych, Mateusz. Tutaj warstwa wełny mineralnej ma 5 cm i pełni rolę paneli akustycznych, aby dźwięk nie rozchodził się jak w pudle rezonansowym. Jest podwieszona na linkach. Myśleliśmy, że lepiej będzie tłumiła gdy będzie bezpośrednio przy wierzchniej warstwie podłogi. Jak się okazało, nie ma różnicy, czy jest podwieszona, czy nie – potwierdził to test piłeczką kauczukową :) Na wierzch kratownic przykleiliśmy kawałki filcu, by zapobiec przenoszeniu się dźwięków.

W technologii velox (metoda szalunku traconego), ściany zbudowane są z „warstw". Zewnętrznymi warstwami są cementowo-wiórowe płyty o grubości 3 cm. Pomiędzy płytami znajdują się: od strony zewnętrznej – styropian o grubości 25 cm; a od strony wewnętrznej – warstwa betonu o grubości 15 cm. Zazwyczaj tynkuje się płyty. My, z powodu oszczędności, postanowiliśmy je zdjąć wewnątrz domu, odkrywając tym samym gotowe, nie wymagające żadnych wykończeń, betonowe ściany. Zdjęte płyty pomalowaliśmy wapnem gaszonym i zamontowaliśmy na suficie. Aby płyty można było ponownie wykorzystać, przed pierwszym ich montażem zostały owinięte w folię. Na zdjęciu Kamil i Mateusz (po za kadrem Redżi i Buli) przytwierdzają płyty do drewnianych łat. Pomiędzy płytami widoczna jest szyna, na której planujemy zawiesić materiałową kotarę.

– Kapke krzywo
– No… kapke
KIN
KIE
T
ST
ÓŁ

Kiedy będziesz robił przemeblowanie w salonie?

Nigdy.

Czyli mógłbyś mieć betonowe meble?

BU
DO
WA
BET
ON

Tutaj potrzebny będzie kompromis.

Może uda nam się znaleźć rozwiązanie i połączyć beton z czymś co może w symbiozie wypełnić idee – „ciepła”? Jednak nie na siłę, jeżeli miałaby to być proteza, wolę z betonu zrezygnować. 

--

Beton – nie dla samego betonu w sobie, tylko jako rozwiązanie, które podyktowane ekonomicznymi (!) realiami doprowadzi do interesujących efektów architektonicznych, jako wynik a założenie wyjściowe. Niemcy mówią "aus der Not - Tugend" /z kłopotu, nędzy - cnota/

Zdejmując płyty od wewnątrz możemy je ponownie (mam nadzieję) wykorzystać do betonowania np. na piętrze, albo jako materiał ścianek działowych, a faktura jaką odkryjemy będzie wynikała z technologii, a nie kombinowania na siłę – będzie SZCZERZE. 

Nie bałbym się, że będzie "chłodno", zresztą można to zrobić całkiem niekonwencjonalnie. Na pewno próbowalibyśmy to zbalansować trochę drewnem, reszta – myślę, że biel. 

Do kolejnego maila załączam fotkę z mojego niemieckiego mieszkania, w tle widzisz oryginalną 100 letnią ścianę z której sam odbiłem tynk, rzeźba znaleziona w piwnicy, na podłodze ułożyłem deski – wzorce przesłane od pewnych chłopaków z Gdańska, którzy zajęli się odzyskiwaniem drewna, niektóre z nich pochodzą z fundamentów z Wyspy Spichrzów (300- 400 lat?). Piękne, ale drogie (150-300 zl/m2!). Być może udałoby się zdobyć coś bardziej okolicznego, z rozbiórki, za darmo – tylko obróbka. Widziałbym z tego sufity – byłoby to zarazem najtańsze rozwiązanie przy zakładanej przeze mnie konstrukcji stropu.