HAR
MON
IA

Wysokości akwarium wynika z wysokości płyt velox odciśniętych na betonowych ścianach. 
Dno zbiornika będzie w linii blatu stołu oraz okna w kuchni. 

Wizualizacja widoczna na drugim slajdzie.

BIE
L

„(…) chodzi o to, by w odpowiednim miejscu położyć odpowiedni kolor”
— Paul Cézanne


W salonie będzie kilka rodzajów bieli: sufitu, podłogi, loggi i mebli. Aby zredukować ilość odcieni, kolor mebli (U11500) dopasowaliśmy do koloru płyt Rockpanel (RAL 9002). 

Podłoga w łazience, łącznie z wanną, wyłożona została folią basenową Renolit Alkorplan. Nazywa się identycznie jak folia dachowa jednak różni się od niej fakturą. Jest antypoślizgowa.
Zastanawiam się jak będzie się starzała.

Bogdan dzięki za wsparcie. Kamil i Redżi – dzięki za montaż folii.

Zdjęcie (poniższe także): Mariusz Gruszka 


No i zamontowane.


Montaż folii spędzał mi sen z powiek. Jak się okazało, niepotrzebnie. 

Czy to rozwiązanie zda egzamin? Czy bufor termiczny będzie działał tak jak sobie to wyobrażamy? 

Czas pokaże.


PS Na drugim slajdzie przedstawiona jest próba nałożenia folii na model.

5

5 godzin. 

Tyle czasu potrzebowały Nasze Anioły by napiąć na elewacje membranę. Widzieć tę małą armie w akcji, czysta przyjemność.

Dziękujemy.

WA
NNA

Podłoga łazienki, w tym również widoczna na zdjęciu wanna wyłożone zostaną folią basenową Renolit Alkorplan.

24.04

– Do 1 maja, to ta folia ci nie wytrzyma.


Na zdjęciu pokazany montaż folii ogrodniczej. Materiał został naciągnięty na żebra. Jak napisałem w poniższym wpisie, liczymy, że folia spełni między innymi rolę bufora termicznego. Za wentylację odpowiedzialne będzie kilkumilimetrowa szczelina na całej długości folii w górnej części konstrukcji.

Początkowo, materiałem, którym chcieliśmy przykryć żebra, miała być plandeka wykorzystywana w naczepach tirów. 

„ WI
  OSNA
lato, jesień, zima…
i wiosna”

Na żebra elewacji mamy zamiar naciągnąć folię wykorzystywaną w typowych tunelach ogrodowych. Widoczna na zdjęciu próba napawa optymizmem i nie tylko. 

W założeniu folia ma pełnić rolę dodatkowego bufora termicznego oraz chronić przed warunkami atmosferycznymi  płyty velox. 

Bardzo jestem ciekawy czy to rozwiązanie wpłynie na obniżenie kosztów ogrzewania. 

PS pod folią miały być też pomidory, ogórki i sałata z uprawy hydroponicznej. Jednak zawodowcy (architekt i wykonawca) twierdzą zgodnie, że się nie da, i że nie ma sensu. 

No więc… nie będzie pomidorów. 
Robaki ponoć będą :)


4
ST
YK
Pod nawisem spotykają się cztery materiały: 
1. drewno – elewacja ścian;
2. przetworzona skała (płyty Rockpanel) – sufit;
3. metal – drzwi i okno;
4. szkło – j/w.
A
NIO
ŁY
Nasze Anioły, w kolejności alfabetycznej:

Bulinek
Diaboł
Kamilo
Miszczu
Miruś
Młody
Redżi
(do uzupełnienia)

Archanioł:
Bogdan

Prawa ręka Archanioła:
Sławek
AZ
YL

Koncepcja łazienki była gotowa od samego początku. Idea: wszechogarniająca biel jako azyl dla szaroburego poniedziałku. 

Projekt: zamiast płytek, „wylejemy” idealnie białą folię basenową. Wszędzie gdzie się da: na ściany, sufit, podłogę.  

Przekraczając próg* łazienki oczyścisz ciało i umysł. 


Jednak… 


Coś w tym wszystkim nie pasowało. Dlaczego wydzielać część z integralnej całości?

Przepracowaliśmy jeszcze raz temat. Pojawiło się pytanie: jak możliwie najprościej (problem: klejenie folii do płyt), stworzyć nową przestrzeń, nie odcinając jej od ogółu, by nie pozbawiać jej indywidualnego charakteru?  

Odpowiedzią okazał się lakier jachtowy. „Wylaliśmy” go wszędzie… gdzie się dało.


PS na zdjęciu nieudana próba sklejenia foli z płytą wiórową.


* Nie będzie progów. 


SKA
ŁA
Szukaliśmy materiału elewacyjnego, który byłby kontrastem dla surowego drewna, partnerem dla aluminiowych okien, a zarazem złagodziłby bezkompromisowy charakter betonu wewnątrz. Zależało nam również na tym, by był naturalny.
 
Padło na skałę.
 
Piotr (architekt) zasugerował płyty Rockpanel. Gdy powiedziałem o tym Bogdanowi (wykonawcy) przytaknął.
Płyty, jak sugeruje ich nazwa, wytwarzane są ze skał, podobnie jak ich kuzynka, wełna ROCKWOOL (co było dla mnie odkryciem, myślałem, że wełna to… wełna, wiadomo z czego). Są zatem organiczne. Sprasowana do 8 mm grubości „wełna” skalna, pokryta jest kilkoma warstwami farby, której kolor można dowolnie dobierać. My wybraliśmy lekko zgaszoną biel (RAL 9002). 
Rockpanele zostały przyklejone dedykowanym klejem do przygotowanej wcześniej konstrukcji, z wyjątkiem tych pod nawisem, te są przykręcone.    
 
Płyty są dość lekkie. Są też elastyczne, można je nieznacznie wyginać, co z jednej strony – pomaga w montażu, z drugiej – może być atrakcyjną cechą, do twórczego wykorzystania tego materiału jako wykończenia elewacji wentylowanych*. O elewacjach wentylowanych postaram się również napisać. Dodam, że nasza elewacja jest (to autorskie określenie architekta) „hybrydowa” – do tego również postaram się wrócić.

Zdjęcia nie oddają efektu końcowego, który mnie osobiście powalił. Powalił również najmłodszego członka naszej rodziny, który chce mieć takie płyty u siebie w pokoju na ścianie.

Materiał ten, poza czysto estetyczną funkcją, ze względu na swe pochodzenie, posiada również szereg cech, które – jak się  dowiedziałem – sprawiają, że płyty są odporne na wszelkie możliwe oddziaływania atmosferyczne jak i również na upływający czas…
  
---
*W zakładce „idea", pokazane są na wizualizacjach (te nad wodą) propozycję naszego architekta, wykorzystania Rockpaneli. Niedrogie silniczki, posiadające wysuwane ramię zintegrowane z systemem sterowania, odginają płyty Rockpanel – dzięki czemu elewacja bardziej oddycha. Projekt otrzymał wyróżnienie w konkursie organizowanym przez Rockwool na twórcze wykorzystanie „skalnych paneli”.
DZIŚ

To, co na początku procesu było dla mnie oczywistym wyborem, dziś jest nieakceptowalne. Z kolei to, w czym upatruję dziś wartość, jeszcze do niedawna było zbyt odległe bym mógł to wówczas rozważać jako opcję. Co zatem sprawia, że rzeczy / projekty, które wybiorę dziś, obronią się jutro? Co jest najtrudniejsze, a zarazem najbardziej wartościowe dla mnie w projektowaniu? Co procentuje w czasie?

Dziś stawiam na powściągliwość. I coś, co architekci określają mianem szczerości.
Ciekawe, co na to powie jutro?

PS na zdjęciu ściany łazienki z płyt wiórowych Pfieiderer. Zostały zabezpieczone przed wodą lakierem jachtowym. Półmatowym. Na błysk zabrakło odwagi… Dziś :)

LETS
ROCK!
PANEL
SZ
Y
NA

„Dlaczego do mnie nie mówisz?!” wrzasnął wściekły, uderzając młotkiem w marmurowe kolano Mojżesza, którego właśnie skończył rzeźbić.

SE
RCE
Sercem salonu będzie jezioro. A raczej jego wycinek.

W wolnostojącą zabudowę wkomponowane zostanie akwarium. Widok „na przelot" zbiornika ma powiększyć optycznie pomieszczenie. 

Zdjęcie pokazuje prace nad konstrukcją stołu, na którym będzie stał „baniak”.  Stół będzie jednocześnie stelażem dla szafek. Na dalszych rysunkach pokazana jest koncepcja. 

Spawa Pan Michał w niewielkiej miejscowości na literę M.
ARM
AT
URA

Całość z jednej, rodzimej ręki. 
Forma każdego niemal elementu wynika z koła.

„Dobry projekt znaczy, tak mało projektowania jak to tylko możliwe”.
– Dieter Rams


Słuchawka prysznicowa:
mosiężna rura + otwory.
Microphone-R.

HDF
ZPT

Konstrukcja podłogi, jak wcześniej wspomniano, jest suchą zabudową. Przedostatni element podłóg to płyty HDF Pfleiderer o grubości 3 mm. Dwie warstwy ułożone na „zakładkę” będą ze sobą sklejone.

Wnętrze salonu to rama stale zmieniającego się obrazu.

Podnosząc pod sufit łóżko w sypialni, uwalniamy podłogę z wyfrezowanym wzorem mozaiki. W tej mozaice ukryte są trzy fotele. Odpowiedni chwyt zamienia płaszczyznę w bryłę (widoczną na kolejnych zdjęciach). 

Fotele będą użytkowane na tarasie, który jest dostępny z sypialni.  

Czy można się zachwycić przedmiotem użytkowym?

Jeżeli dostrzeżemy w nim myśl projektową i zrozumiemy ją, wydaję mi się, że jest to możliwe.


Widoczne elementy baterii zostały „wytłoczone" formą koła.

Powściągliwy, ponadczasowy, w rozsądnej cenie, piękny polski produkt. Omnires.


PS nazwisko autora projektu postaramy się ustalić.

„Wywiercić, zamontować, zaciaprać byle jak, zapomnieć.” 

Do takiego wniosku doszliśmy w trakcie niekrótkich poszukiwań koncepcji na zainstalowanie armatury w łazience. Powstało wiele szkiców, były długie rozmowy. Finalnie Piotr wpadł na pomysł, żeby schować ustrojstwo w betonie, a dziury zaciaprać zaprawą byle jak. Im bardziej byle jak, tym lepiej. Bardzo się staraliśmy.


Dzięki Alwar za pomoc.

CIEP
ŁA WA
NNA

„Gdybym miał możliwość zrobienia ogrzewanej wanny, nie wahałbym się ani chwili.”

„Będę Ci zazdrościł.”


No to próbujemy :)

Elementy konstrukcyjne wpuszczanej w podłogę wanny zostały wyfrezowane z płyt Pfleiderer. Podmieniliśmy pełną płytę dna na taką z wyfrezowanym śladem prowadzenia ogrzewania podłogowego. W rowkach umieściliśmy rurki. 

PODNO
SZONE
ŁÓŻKO

Wyciągarka, kilka bloczków, trochę koncypowania (głownie Piotra i Bogdana), linki z Castoramy, sporo dziur w betonie.


Przypomnijmy, że elementy z którego zbudowane jest łóżko to specjalnie zaprojektowany odpad (waste design) z żeber konstrukcyjnych – więcej o tym w zakładce „rozwiązania”. Aby zmniejszyć wagę wywierciliśmy otwory w każdym z „piór”. Na razie jeszcze nie mamy pomysłu jak wykorzystać wycięte kółka.

Podczas poszukiwań formy Piotr inspirował się budową skrzydeł modelów samolotów oraz elementami konstrukcyjnymi drewnianych łódek.

„System” podnoszenia łóżka (liny, bloczki, organizer itp), zaczerpnięty z jednej z pasji naszego architekta – żeglarstwa.


Kształt ogrzewania ściennego niezmiennie kojarzy mi się z plakatem Jana Lenicy.

Podobieństwo niezamierzone. 

Kolejna sobota. Kolejny wtorek. Kolejna środa… Bezinteresownie. Bez zbędnych ruchów, bez zbędnych słów. Przez myśl mi nie przeszło, że ten zawód jest tak pojemny. 

Marek – hydraulik. 

Wielki ukłon

TE
ST
Test szczelności centralnego ogrzewania. Zdany na 5.
Ufff… 
Tutaj zbyt wiele napisać nie potrafię. To trzeba przeżyć. 
Powtórzmy jeszcze raz to nazwisko: Szkilnik. Konrad Szkilnik.
Zapamiętajmy je, bo naprawdę warto. 
WAN
NA

Wyfrezowane „esyfloresy" w płytach Pfleiderer, to wzór prowadzenia rurek ogrzewania w sypialni. Całość będzie montowana na ścianie i rurki będą widoczne – nie będą niczym przykryte. 

Ponieważ podłoga sypialni w większości będzie zajęta przez łóżko (pojawiły się również głosy firm specjalizujących się w temacie, że w sypialni korzystniejszym rozwiązaniem jest ogrzewanie ścienne aniżeli podłogowe), postanowiliśmy przenieść ogrzewanie na ścianę. Powierzchnia jedynej ściany, w której moglibyśmy umieścić rurki była zbyt mała, by dostarczyć wystarczającą ilość ciepła. Wymyśliliśmy, że zrobimy dwie warstwy płyt. Nałożymy je na siebie. Wzór prowadzenia rurek w spodniej warstwie, został również wyfrezowany na wylot w warstwie wierzchniej płyt (liczymy, że przez te otwory będzie docierało ciepło). Warstwa wierzchnia posiada dodatkowo swój wzór, w których będą umieszczone rurki. 

Dotarła również elektryczna wciągarka, której zadanie to podnosić łóżko pod sufit – uwalniając tym samym powierzchnię użytkową. Bonus: piękne żółte malowanie rączki.

Koncepcja schodów, angażowała nas bardzo długo, by znaleźć możliwie najprostszy i najbardziej ekonomiczny sposób montażu. Finalnie zestaw montażowy „schodka" przedstawiony jest na jednym ze zdjęć: schodek, kawałek deski, dwie śruby meblarskie z półokrągłą główką oraz cztery wkręty-haczyki do betonu. 

Dzięki Bogdan za wsparcie.

PO
RĘCZ

Prawdopodobnie sprzedawca nie zdawał sobie sprawy sprzedając płaskownik, że pod warstwą rdzy ukryty był samurajski miecz, który odkryłem przypadkiem szlifierką kątową. 

MEADY
RADE
Działanie
Dzięki harmonijkowo otwieranym oknom, znika podział na wewnątrz i zewnątrz. Zauważyły to również jaskółki.
Umywalka. Małe dzieło sztuki użytkowej. Wykonana ręcznie z jednego kawałka egzotycznego drewna – zebrano, przez Pana Konrada Szkilnika. Perła. Nie możemy doczekać się montażu.

AM
ULET

Będąc po za domem, zawsze jest z nami. Trzymając go w dłoni, zerkając na niego, przenosi tam naszą myśl. Jedyny artefakt-łącznik z naszym domem.

Johanni Pallasmaa pisał, że pierwszym naszym zmysłowym kontaktem z domem jest dotknięcie klamki (wyłączając hegemonię wzroku).

Jednak przed klamką jest jeszcze klucz :)

Zwróciłem na niego świadomie uwagę przypadkiem, długo po tym, kiedy otrzymaliśmy komplet do drzwi wejściowych. Wtedy, gdy pierwszy raz wziąłem je do ręki pomyślałem – no nieźle, czyli nawet można zadbać o taki detal. 

Klucz jest masywny, dobrze wykonany. Kropka nad „i” drzwi. Przekręcając go w zamku czuć lekki opór mechanizmów zabezpieczających. Ta czynność buduje wrażenie bezpieczeństwa. Ten klucz mi mówi, że w naszym domu zadbaliśmy o każdy detal. 


PS porównajmy klucze naszych domów do kluczyków naszych samochodów.

Stojąc przed drzwiami frontowymi, przekątna niezakłóconego widoku wewnątrz domu to ponad 10 m. Dzięki przeszkleniom, wydaje się, że przestrzeń wnętrza jest jeszcze większa. Wzrok nie natrafia na przeszkodę, aż po horyzont. Powierzchnia domu to 106 m2.

Sądziłem, że okna dachowe pełnią podwójną funkcję: to w salonie, nieotwierane, doświetla; to na piętrze, sterowane pilotem z wbudowanym czujnikiem deszczu jest dodatkowo kominem solarnym i wentyluje piętro.

Byłem w błędzie.

Przez okna dachowe można patrzeć na niebo, widać chmury. Słońce rzuca cień z góry („zegar słoneczny”). Światło z góry bardziej doświetla. Są tarasem do stania, chodzenia po nich. Z góry można patrzeć do środka. Nocą mogą być źródłem światła na tarasie. Można na nich usiąść. W deszczowe dni słychać i widać spadające krople. Przez śnieg, dociera rozproszone białe światło. Jesienią leżą spadające z drzew liście. 

Okazuje się, że można pisać bez końca… 

Długo się zastanawialiśmy czym wykończyć sufity na górze. Pierwotnie miały to być oczyszczone z cementu deski poszałunkowe, od Zenka. Zenek się jednak wycofał. Myśleliśmy również o zdjętych płytach veloxa, które są na suficie w salonie. Przypadkiem odkryliśmy deski, które od 30 lat leżały w pomieszczeniu gospodarczym u teścia. Miały być boazerią. Są teraz sufitem.
Jako ekran energetyczny w podłodze posłużyła, zawierająca warstwę aluminium, folia dachowa
Konstrukcja podłogi to tzw. „sucha zabudowa”. Do samego końca byłem przekonany, że „sucha zabudowa”, to jest klasyczna, betonowa wylewka. Otóż nie :) Piotr sprytnie wymyślił i zaprojektował system kratownic, których pola idealnie odpowiadają wymiarom płyt izolacyjnych, nie trzeba ich docinać. Kratownice wyfrezował z płyt wiórowych, Mateusz. Tutaj warstwa wełny mineralnej ma 5 cm i pełni rolę paneli akustycznych, aby dźwięk nie rozchodził się jak w pudle rezonansowym. Jest podwieszona na linkach. Myśleliśmy, że lepiej będzie tłumiła gdy będzie bezpośrednio przy wierzchniej warstwie podłogi. Jak się okazało, nie ma różnicy, czy jest podwieszona, czy nie – potwierdził to test piłeczką kauczukową :) Na wierzch kratownic przykleiliśmy kawałki filcu, by zapobiec przenoszeniu się dźwięków.
FREZ
UJE
MY

W technologii velox (metoda szalunku traconego), ściany zbudowane są z „warstw". Zewnętrznymi warstwami są cementowo-wiórowe płyty o grubości 3 cm. Pomiędzy płytami znajdują się: od strony zewnętrznej – styropian o grubości 25 cm; a od strony wewnętrznej – warstwa betonu o grubości 15 cm. Zazwyczaj tynkuje się płyty. My, z powodu oszczędności, postanowiliśmy je zdjąć wewnątrz domu, odkrywając tym samym gotowe, nie wymagające żadnych wykończeń, betonowe ściany. Zdjęte płyty pomalowaliśmy wapnem gaszonym i zamontowaliśmy na suficie. Aby płyty można było ponownie wykorzystać, przed pierwszym ich montażem zostały owinięte w folię. Na zdjęciu Kamil i Mateusz (po za kadrem Redżi i Buli) przytwierdzają płyty do drewnianych łat. Pomiędzy płytami widoczna jest szyna, na której planujemy zawiesić materiałową kotarę.

– Kapke krzywo
– No… kapke
KIN
KIE
T
NOWA 
FASADA
Z 1943 R.

Tekst: Adam Stadlik, Divadlo


Miejsce

Ul. Polanki na gdańskiej Oliwie, od wieków główny trakt pocztowy do opactwa cystersów w Oliwie skąd prowadził dalej wzdłuż wybrzeża na zachód. To tutaj stoi jeden z 5 w Polsce meczetów z jedynym minaretem, przy tej ulicy znajduje się także rezydencja Lecha Wałęsy.

I także tutaj, na początku ulicy, na granicy z dzielnicą Strzyża, w roku 1943 zostały postawione sosnowe fińskie domy modułowe, przywiezione ze Skandynawii …dla zarządców pobliskiego obozu koncentracyjnego Stutthof.

Tak, Gdańsk to miasto przesiąknięte historią...


Dom

Po wojnie domy tej części miasta przejęło Biuro Odbudowy Portu oddając nieruchomości w dzierżawę swoim inżynierom i pracownikom. Jednym z nich był ojciec p. Małgorzaty, która przyszła na świat na 1-szym piętrze tego domu niedługo potem.. Dziś to właśnie z nią i jej mężem miałem okazję się poznać i porozmawiać. Trochę wcześniej, 2 lata temu, wraz ze swoim synem i synową, po wielu latach dojrzewania do decyzji postanowili ....zburzyć drewniany dom rodzinny by w jego miejsce wybudować nowy - 2 rodzinny; dla siebie, dzieci, a potem w spadku dla wnucząt.

Nie było łatwo podjąć taką decyzję; korzenie, 3 pokolenia rodziny, kilkadziesiąt lat trwania. Jeżeli materializm może nie być grzechem to chyba właśnie w postaci domu (rodzinnego).

A jednak. Znalazłem ogłoszenie w prasie. Z chęcią odsprzedadzą komuś materiał (dom) z rozbiórki, lub oddadzą w zamian za pomoc w rozbiórce, tak by chociaż w symboliczny sposób zachować ciagłość jego istnienia. Stanęło na tym, że zdemontujemy i weźmiemy deski. Po ponad 70 latach w niesamowiecie dobrym stanie! Zdrowe, czyste pod warstwą farb i brudu, pachnące wciąż żywym drewnem.. Obiecałem wszystkim domownikom, że dam znać gdzie deski dostaną nowe życie. Złożyliśmy je pod przykryciem obok warsztatu by czekały na nowe przeznaczenie.


Wróćmy jednak na ulicę Polanki i rozmowy z p. Małgorzatą oraz jej mężem Kazimierzem. Poszedłem tam z chęcią posłuchania starych historii domu, desek, ludzi.

A tymczasem okazało się, że wiele lat dochodzenia do trudnej decyzji o wybudowaniu nowego domu w miejsce starego jest wynikiem dogłębnej analizy warunków mieszkaniowych – czysto życiowego podejścia. Rodziny są dwie; budują wspólnie, ale dzielą dom ścianą jak sąsiedzi - będzie intymnie i łatwiej podzielić spadek. Znają tą działkę, układ całej bryły i wnętrza od kilkudziesięciu lat - projektują wnętrze kompletnie dopasowane do swoich potrzeb i zwyczajów. Ustawiają i budują ściany tak aby słońce i warunki atmosferyczne pomagały, nie przeszkadzały. Po prostu w miejscu starej klasycznej willi stawiają dom dokładnie przemyślany, wykorzystując najnowsze osiągniecia techniczne (wentylacja, izolacja, dokładność wykonania, materiały etc.).

Czyż to nie piękne?! Dojrzeć tak długo w decyzji o tak kolosalnym znaczeniu – zburzyć stary rodzinny dom, piękny, ale niefunkcjonalny (ogrzać dom letniskowy!), by zbudować nowy - solidnie, mądrze, z myślą o przyszłych pokoleniach. Na tym samym kawałku ziemi.

Oddając jeszcze komuś w spadku część tej pięknej historii w postaci materiału drewnianego.


Deski

Rodzina p. Małgorzaty zbudowała w miejsce starego funkcjonalny nowy dom (pamiętali i użyli w nowych wnętrzach odrestaurowane drzwi, belki!), natomiast deski fasadowe po obróbce trafiły do nowego niesamowitego miejscea - Dom Robak pod Cieszynem..........................................................

Wpierw trzeba było deski zdemontować, to zajęło 2 dni, zwieźliśmy je pod warsztat, otuliliśmy plandekami i tak przeleżały 2 zimy. Gdy okazało się, iż znalazł się ktoś kto właśnie szuka takiego materiału, przyszedł czas na bliższe przyjrzenie się deskom. Są w świetnym stanie! Pochądząca z dalekiej północy sosna była jedynie zmęczona powierzchownie (farby, brud, słońce). Wystarczyło ją przeciąć aby ujrzeć zupełnie zdrowe żywe drewno! Bez absolutnie żadnej skazy, zagrożenia. Anglicy na pytanie jak dba się o trawę na Wimbledonie mówią, że nic prostszego – sieje się, podlewa, kosi. I tak 300 lat. Podobnie z drewnem. Trzeba poczekać aż wzrośnie, ściąć przed zimą kiedy uboższe w soki, najlepiej poczekać aż naturalnie wyleży kilka lat. To z ul. Polanki musiało tak do nas trafić, a potem wisiało na fasadzie przez kolejnych 70 lat i odpowiednio zadbane przez domowników dożyło roku 2017 w świetnym stanie.

Afirmacją tego stanu będzie fakt, iż zostaną zamontowane ...lewą stroną na prawą! Przyszedł już czas na zamknięcie tego etapu ich egzystencji; wojna, poprzedni właściciele. Teraz to ich rewers napisze zupełnie nową własną historię. Kondycja i grubość drewna pozwolą na taki niecodzienny, a jakże symboliczny gest.

Nam pozostało przygotwać je właściwie do nowego zadania. Pozbyliśmy się wszystich gwoździ, śrub, elementów stalowych. Każda deska została dokładnie przejrzana – wycięliśmy wszystkie „ułomności”, większe pęknięcia etc. Następnie dechy zostały posortowane szerokościami i długościami, tak aby podczas ścinania rantów móc zrobić to w powtarzalnych parametrach jednocześnie tracąc jak najmniej materiału. Każdą deskę musieliśmy podciąć po całej długości pod kątem (tzw. kapinos) co ułatwi po poziomym położeniu desek odpływ wody ściekającej z góry na dół. Kilka podstawowych szerokości i długości. Posortowane. Gotowe do wysyłki.


Droga

Potem przyszedł czas się z nimi pożegnać. Ciekawe jest to, iż dopiero gdy nadałem cały transport desek (z myślą o śladzie węglowym spedycja przy okazji pustego kursu kuriera na płd Polski) zorientowałem się, iż ...nie zostawiłem sobie ani jednego kawałka tego drewna na pamiątkę, jako egzemplarz pokazowy. Coś co robię zawsze, żeby wiedzieć gdzie jakie drewno użyliśmy. Jakby cały materiał należał najpierw do pierwotnego domu, a teraz znalazł nowego, jedynego właściciela.

Nam pozostało zato: wiadro gwoździ, ok. 250 l trocin z obrzynania, dobry tydzień pracy na warsztacie dla 2 ludzi (nie licząc pomocnika 3 letniego Teosia), i wspomnienie pracy z niesamowitym materiałem, który służył już 4 pokoleniom, a będzie przynajmniej kilku kolejnym.

ST
ÓŁ

Kiedy będziesz robił przemeblowanie w salonie?

Nigdy.

Czyli mógłbyś mieć betonowe meble?

BU
DO
WA
BET
ON

Tutaj potrzebny będzie kompromis.

Może uda nam się znaleźć rozwiązanie i połączyć beton z czymś co może w symbiozie wypełnić idee – „ciepła”? Jednak nie na siłę, jeżeli miałaby to być proteza, wolę z betonu zrezygnować. 

--

Beton – nie dla samego betonu w sobie, tylko jako rozwiązanie, które podyktowane ekonomicznymi (!) realiami doprowadzi do interesujących efektów architektonicznych, jako wynik a założenie wyjściowe. Niemcy mówią "aus der Not - Tugend" /z kłopotu, nędzy - cnota/

Zdejmując płyty od wewnątrz możemy je ponownie (mam nadzieję) wykorzystać do betonowania np. na piętrze, albo jako materiał ścianek działowych, a faktura jaką odkryjemy będzie wynikała z technologii, a nie kombinowania na siłę – będzie SZCZERZE. 

Nie bałbym się, że będzie "chłodno", zresztą można to zrobić całkiem niekonwencjonalnie. Na pewno próbowalibyśmy to zbalansować trochę drewnem, reszta – myślę, że biel. 

Do kolejnego maila załączam fotkę z mojego niemieckiego mieszkania, w tle widzisz oryginalną 100 letnią ścianę z której sam odbiłem tynk, rzeźba znaleziona w piwnicy, na podłodze ułożyłem deski – wzorce przesłane od pewnych chłopaków z Gdańska, którzy zajęli się odzyskiwaniem drewna, niektóre z nich pochodzą z fundamentów z Wyspy Spichrzów (300- 400 lat?). Piękne, ale drogie (150-300 zl/m2!). Być może udałoby się zdobyć coś bardziej okolicznego, z rozbiórki, za darmo – tylko obróbka. Widziałbym z tego sufity – byłoby to zarazem najtańsze rozwiązanie przy zakładanej przeze mnie konstrukcji stropu.